-
Wybierz trzecią notatkę:
- ZŁAZ NOCNY
- KARUZELA
- AKTORZY
- SYLWESTER
- LUNATYK
- ZJAWA
- ŚMIERĆ KLINICZNA
- ZIELONA GRANICA
- IWONA
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- ZIELONA GRANICA, WYCIECZKOWICZE, TURCJA
- ŚMIERĆ KLINICZNA, SYLWESTER
- ZIELONA GRANICA, IWONA, ZŁAZ NOCNY, KARUZELA, AKTORZY
- ŚMIERĆ KLINICZNA, ZIELONA GRANICA, IWONA, ZŁAZ NOCNY, KARUZELA
- AKTORZY, SYLWESTER, LUNATYK, ZJAWA, TURCJA
- LUNATYK, SYLWESTER
- KARUZELA, AKTORZY, SYLWESTER, LUNATYK, ZJAWA
- IWONA, ZŁAZ NOCNY, KARUZELA, AKTORZY, SYLWESTER
- ZŁAZ NOCNY, IWONA, ZIELONA GRANICA, ŚMIERĆ KLINICZNA, WYCIECZKOWICZE
- ZIELONA GRANICA, ŚMIERĆ KLINICZNA, TURCJA, LUNATYK, KARUZELA
- WYCIECZKOWICZE, ŚMIERĆ KLINICZNA, ZIELONA GRANICA, IWONA, ZŁAZ NOCNY
Mój pamiętnik
historie z mojego pamietnika
Oto dwie wybrane notatki:
TURCJA
drugia notatka
Takiej historii nie chciałby przeżyć żaden człowiek. Byliśmy z dziewczyną na wakacjach w Turcji i czas spędziliśmy miło. Oboje byliśmy zadowoleni z pobytu i aż nam było żal wyjeżdżać. Na lotnisku w Ankarze pojawiliśmy się dobrą godzinę przed odprawą, żeby uniknąć niepotrzebnego stania w kolejce, czego naprawdę nienawidzę. Bagaż zostawiliśmy w przechowalni i poszliśmy do tamtejszej restauracji, by przed wylotem skosztować jeszcze kebaba. Przy odprawie urzędnik znalazł w mojej walizce jednak narkotyki - to tak, jakbym dostał obuchem w głowę. Mogłem się tłumaczyć, ale czy moja dziewczyna wierzyła? Spędziłem cały dzień na policji, na przesłuchaniach, które zmieniały się z godziny na godzinę na coraz mniej cywilizowane. Po około 10 godzinach koszmaru zwolniono mnie jednak, bo się okazało, że w przechowalni bagażu przemytnicy namierzali lecących do Warszawy i pdkładali im narkotyki. Przeżyłem grozę, ale udało mi się uniknąć bezodstawnego oskarżenia - do Turcji już nie pojadę.
WYCIECZKOWICZE
pierwsza notatka
Nasza podróż do Budapesztu zwróciła się nam podwójnie. Wybraliśmy się na wycieczkę, by trochę pozwiedzać stolicę naszych bratanków i przy okazji coś tam przehandlować. Przez dwa dni łaziliśmy do Budzie i Peszcie i namiętnie zwiedzalismy wszystko, co warto zaobaczyć. Naprawdę piękne miasto - przewodnicy mówią, że nawet dużo ładniejze od Wiednia. Trzeciego dnia zwiedzaliśmy głównie bazary, bo mieliśmy parę rzeczy do sprzedania - głównie kryształy i ciuchy robocze. To był taki czas, że takie rzeczy jeszcze szły. Gdy czwartego dnia wsiadaliśmy do pociągu, to z satysfakcją, że zwiedziliśmy piękne, historyczne miasto, a podróż ta nie tylko nas nic nie kosztowała, ale jeszcze co, nieco zarobiliśmy. Jaka była nasza radość, gdy w przedziale znaleźliśmy portfel wypchany forintami. To jak wygrana na loteryjce. Los zamieniliśmy na następną wycieczkę - tym razem do Rzymu.
