-
Wybierz trzecią notatkę:
- ZŁAZ NOCNY
- KARUZELA
- AKTORZY
- LUNATYK
- ZJAWA
- TURCJA
- ŚMIERĆ KLINICZNA
- ZIELONA GRANICA
- IWONA
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- ZŁAZ NOCNY, IWONA, ZIELONA GRANICA, ŚMIERĆ KLINICZNA, WYCIECZKOWICZE
- ŚMIERĆ KLINICZNA, LUNATYK
- ZIELONA GRANICA, AKTORZY, IWONA, LUNATYK
- IWONA, AKTORZY, TURCJA, LUNATYK
- ZIELONA GRANICA, ZJAWA
- SYLWESTER, AKTORZY
- ŚMIERĆ KLINICZNA, WYCIECZKOWICZE, TURCJA, KARUZELA
- ZIELONA GRANICA, ŚMIERĆ KLINICZNA, ZJAWA
- ZIELONA GRANICA, IWONA, ZŁAZ NOCNY, KARUZELA, AKTORZY
- ŚMIERĆ KLINICZNA, ZIELONA GRANICA, IWONA, ZŁAZ NOCNY, KARUZELA
- IWONA, ZŁAZ NOCNY, KARUZELA, AKTORZY, SYLWESTER
- AKTORZY, SYLWESTER, LUNATYK, ZJAWA, TURCJA
Mój pamiętnik
historie z mojego pamietnika
Oto dwie wybrane notatki:
WYCIECZKOWICZE
drugia notatka
Nasza podróż do Budapesztu zwróciła się nam podwójnie. Wybraliśmy się na wycieczkę, by trochę pozwiedzać stolicę naszych bratanków i przy okazji coś tam przehandlować. Przez dwa dni łaziliśmy do Budzie i Peszcie i namiętnie zwiedzalismy wszystko, co warto zaobaczyć. Naprawdę piękne miasto - przewodnicy mówią, że nawet dużo ładniejze od Wiednia. Trzeciego dnia zwiedzaliśmy głównie bazary, bo mieliśmy parę rzeczy do sprzedania - głównie kryształy i ciuchy robocze. To był taki czas, że takie rzeczy jeszcze szły. Gdy czwartego dnia wsiadaliśmy do pociągu, to z satysfakcją, że zwiedziliśmy piękne, historyczne miasto, a podróż ta nie tylko nas nic nie kosztowała, ale jeszcze co, nieco zarobiliśmy. Jaka była nasza radość, gdy w przedziale znaleźliśmy portfel wypchany forintami. To jak wygrana na loteryjce. Los zamieniliśmy na następną wycieczkę - tym razem do Rzymu.
SYLWESTER
pierwsza notatka
Pamiętam ostatniego Sylwestra w Tatrach. Wybraliśmy się naszą paczką na Słowację. Pensjonat kosztował nas nawet mniej niż w Zakopanem, a miasteczko naszych sąsiadów równie piękne, co Zakopane. Bal mieliśmy wykupiony w jednym z miejscowych hoteli, a bawiliśmy się naprawdę świetnie. Tak zabawnej historii, jak przydarzyła się naszemu koledze, to rzadko bywa. Nasz Januszek powiedział swojej żonie, że jedzie z nami na Sylwestra do Zakopanego, a jego żona miała w tym czasie pracować, więc wyjątkowo dostał od ślubnej dyspensę. Na Słowację zabrał swoją kochankę i traf chciał, że właśnie tu spotkał się z nikim innym, jak ze swoją własną żoną. Wpadli oboje, bo ona nie dość, że nie miała dyżuru, to teŻ przyjechała tu z gachem. Jaki ten świat mały i nie tylko człowiek z człowiekiem, ale i mąż z żoną się zawsze spotka.
