Mój pamiętnik

Polecamy:

Mój pamiętnik
historie z mojego pamietnika

Oto trzy wybrane notatki:

ŚMIERĆ KLINICZNA
trzecia notatka

Nigdy bym nie pomyślał, że spotka mnie przeżycie z pogranicza 2 światów. Czytywałem niegdyś namiętnie relacje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną i opisywali swoje wrażenia z przestrzeni między naszym istnieniem, a istnieniem poza naszą rzeczywistością. Nie sądziłem, że kiedykolwiek ja będę też mógł coś takiego zrelacjonować. Był bardzo ciepły dzień. Po pracy poszedłem nad staw, żeby się wykąpać. Na brzegu było tylko 2 chłopaków, może 15, może 16 letnich, którzy bujając się na linie zawieszonej na drzewie, wskakiwali do wody. Byłem na środku stawu, gdy zabolało mnie serce. Zawróciłem do brzegu i może potrwało z minutę, jak straciłem świadomość. Tunel, światło i uczucie nieskończonego dobra, to uczucia które będą mi towarzyszyć do końca życia. Moi wybawcy zachowali się jak przystało na prawdziwych bohaterów, a ja przewartościowałem wszelkie wartości na tym łez padole.

LUNATYK
drugia notatka

Na pierwszych koloniach, na których byłem zaraz po drugiej klasie podstawówki działo się wiele imponujących rzeczy. Mieszkałem w pokoju ze starszymi kolegami i to od nich uczyłem się wiele. Rodzice potem tylko załamywali ręce, że taka kolonia to funkcji resocjalizacyjnej na pewno nie spełnia i z syna tylko urwisa zrobiła. Dla mnie jednak wydarzenia tych 2 tygodni na długo pozostaną w pamięci, a nawet do końca życia pozostaną swoistą traumą. Jeden z moich kolegów miał bardzo szczególne właściwości - przyciągał do siebie metalowe przedmioty, które kleiły się do niego jak do magnesu. Dla każdego byłoby to ciekawe, ale już lunatykowanie to przebój nad przeboje. Gdy Radek o mało co nie spadł z dachu, bo koledzy go w odpowiednim czasie złapali, to poczułem się jak bohater, bo to ja zauważyłem niebezpieczeństwo i powiadomiłem kolegów. Do końca turnusu jednak bałem się zasnąć, by i ze mną nie wydarzyło się nic podobnego.

AKTORZY
pierwsza notatka

Na wakacje pojechaliśmy nad morze. Chciało się nam kąpieli i byczenia na plaży, więc wybraliśmy Niechorze. Plaża ładna, szeroka, czysta, a do tego wiele się jeszcze tam działo. Pomijam te wszystkie budowle nad morzem - zamki, zjeżdżalnie, które poustawiane były tam specjalnie dla dzieci, ale najważniejsze było to, że stale spotykalśmy tu jakieś znane osoby z wielkiego świata. Spotkanie z Lindą będziemy pamiętać do końca życia. Przechadzał się z żoną nad samym morzem, a nasza córa nie mogła wytrzymać i pobiegła poprosić o autograf. Autograf, autografem, ale później okazało się, że aktor mieszka tam, gdzie i my, a do tego jadał przy sąsiednim stoliku. Jak w ostatnim dniu pobytu w Niechorzu spotkaliśmy przy latarni Radka Pazurę, moja córka była cała w skowronkach. Nie codziennie można sobie przecież zrobić zdjęcie ze znanym aktorem. Od tego czasu takie zdjęcia to jej obsesja.