-
Gratulujemy wyboru!!
- AKTORZY
- LUNATYK
- TURCJA
- ŚMIERĆ KLINICZNA
- ZIELONA GRANICA
- IWONA
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- SYLWESTER, AKTORZY, KARUZELA, ZŁAZ NOCNY, IWONA
- IWONA, ZJAWA
- LUNATYK, ZJAWA, TURCJA, WYCIECZKOWICZE, ŚMIERĆ KLINICZNA
- WYCIECZKOWICZE, TURCJA, ZŁAZ NOCNY
- AKTORZY, KARUZELA, ZŁAZ NOCNY, IWONA, ZIELONA GRANICA
- ZJAWA, TURCJA, WYCIECZKOWICZE, ŚMIERĆ KLINICZNA, ZIELONA GRANICA
Mój pamiętnik
historie z mojego pamietnika
Gratulujemy wyboru:
ZŁAZ NOCNY
piąta notatka
Jedną w moich najbardziej ulubionych przygód młodości był złaz nocny. Wszyscy nie mogliśmy się wprost doczekać, kiedy ta impreza w końcu nadejdzie. Celem naszej nocnej eskapady był zamek Chojnik. Moja grupa wchodziła na górę od strony Zachełmia - to jedno z piękniejszych wejść na szczyt. Wszystko szło nam jak z płatka, gdy jeden z naszych kolegów załamał nogę. Później okazało się, że był to wysłannik i specjalny zwiadowca naszych przeciwników, który miał nam tylko przeszkadzać. Markował tylko złamanie, to tak naprawdę z jego nogą wszystko było w porządku. Moja zasługa, że zauważyłem że kolega symuluje, powiązałem kilka faktów i nabrałem pewności, że mamy do czynienia z dywersją przeciwnika. Wzięlismy "wroga" do niewoli, na miejscu byliśmy pierwsi, zgarnęliśmy wszystkie trofea. Ja zdobyłem kilka cennych harcerskich sprawności.
WYCIECZKOWICZE
czwarta notatka
Nasza podróż do Budapesztu zwróciła się nam podwójnie. Wybraliśmy się na wycieczkę, by trochę pozwiedzać stolicę naszych bratanków i przy okazji coś tam przehandlować. Przez dwa dni łaziliśmy do Budzie i Peszcie i namiętnie zwiedzalismy wszystko, co warto zaobaczyć. Naprawdę piękne miasto - przewodnicy mówią, że nawet dużo ładniejze od Wiednia. Trzeciego dnia zwiedzaliśmy głównie bazary, bo mieliśmy parę rzeczy do sprzedania - głównie kryształy i ciuchy robocze. To był taki czas, że takie rzeczy jeszcze szły. Gdy czwartego dnia wsiadaliśmy do pociągu, to z satysfakcją, że zwiedziliśmy piękne, historyczne miasto, a podróż ta nie tylko nas nic nie kosztowała, ale jeszcze co, nieco zarobiliśmy. Jaka była nasza radość, gdy w przedziale znaleźliśmy portfel wypchany forintami. To jak wygrana na loteryjce. Los zamieniliśmy na następną wycieczkę - tym razem do Rzymu.
ZJAWA
trzecia notatka
Nigdy nie wierzyłem zbytnio w duchy i stwory nie z tego świata, ale to co mi się przydarzyło do dziś mrozi mi krew w żyłach. Kiedy tylko pomyślę o wydarzeniach tamtej sobotniej nocy, to ogarnia mnie od razu chłód. Czuję, jak ciepło odpływa z dłoni i stóp, a twarz staje się lodowata, jak u umarlaka. Byłem na wakacjach u mojego wujowstwa na wsi i kuzynka zabrała mnie na ichnią dyskotekę, tyle tylko że musieliśmy dojechać do sąsiedniej wsi. Gośka poczuła się źle, głowa ją rozbolała, więc po jakiejś godzinie zabawy pojechała do domu. Ja zostałem, bo poznałem fajną dziewczynę i chciałem jeszcze potańczyć. Przyszło mi potem wracać na nogach, a wstawiony byłem nieźle. W połowie drogi spotkałem kobietę, która przytrzymywała mnie za rękę i ciągnęła za sobą. Nic nie mówiła, nie odzywała się nawet, gdy ją o coś pytałem. Po 2,3 minutach szamotaniny nagle tak zniknęła, jak się pojawiła, a ja od razu wytrzeźwiałem. Miałem kontakt z prawdziwą zjawą.
SYLWESTER
drugia notatka
Pamiętam ostatniego Sylwestra w Tatrach. Wybraliśmy się naszą paczką na Słowację. Pensjonat kosztował nas nawet mniej niż w Zakopanem, a miasteczko naszych sąsiadów równie piękne, co Zakopane. Bal mieliśmy wykupiony w jednym z miejscowych hoteli, a bawiliśmy się naprawdę świetnie. Tak zabawnej historii, jak przydarzyła się naszemu koledze, to rzadko bywa. Nasz Januszek powiedział swojej żonie, że jedzie z nami na Sylwestra do Zakopanego, a jego żona miała w tym czasie pracować, więc wyjątkowo dostał od ślubnej dyspensę. Na Słowację zabrał swoją kochankę i traf chciał, że właśnie tu spotkał się z nikim innym, jak ze swoją własną żoną. Wpadli oboje, bo ona nie dość, że nie miała dyżuru, to teŻ przyjechała tu z gachem. Jaki ten świat mały i nie tylko człowiek z człowiekiem, ale i mąż z żoną się zawsze spotka.
KARUZELA
pierwsza notatka
Gdy do naszego miasta przyjechało pierwszy raz wesołe miasteczko, wszyscyśmy zaraz po szkole biegli, żeby pojeździć karuzelą, lub na diabelskim młynie. Po latach chadzałem do wesołego miasteczka ze swoim małym synkiem, bo tak jak i ja był zaaferowany tym wielkim wydarzeniem w naszej małej społeczności. Ostatniej niedzieli, zaraz po obiedzie zabraliśmy z żoną Adasia na przejażdżkę karuzelą, a żona tej naszej wyprawy o mało zdrowiem nie przypłaciła. Już mieliśmy naszego malucha wsadzać na jednego z koników, które są na karuzeli, ale Adaś uciekł nam do strzelnicy. Opatrzność widać czuwała nad nami, bo gdy nasz synek celował w puszki, żeby wygrać pluszowego misia, to na karuzeli wydarzył się wypadek. Jeden z dzieciaków z konika spadł i tak się nieszczęśliwie stało, że wpadł pod karuzelę. Cały połamany. Poczułem się jak bohater filmu "Oszukać przeznaczenie".
