-
Gratulujemy wyboru!!
- KARUZELA
- AKTORZY
- LUNATYK
- ZJAWA
- TURCJA
- ŚMIERĆ KLINICZNA
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- IWONA, ZŁAZ NOCNY, KARUZELA, AKTORZY, SYLWESTER
- ZJAWA, LUNATYK
- LUNATYK, IWONA, ZIELONA GRANICA, ŚMIERĆ KLINICZNA, TURCJA
- LUNATYK, ZJAWA, TURCJA, WYCIECZKOWICZE, ŚMIERĆ KLINICZNA
- ZŁAZ NOCNY, IWONA, ZIELONA GRANICA, ŚMIERĆ KLINICZNA, WYCIECZKOWICZE
- WYCIECZKOWICZE, TURCJA, ZJAWA, ZŁAZ NOCNY
- KARUZELA, ZŁAZ NOCNY, IWONA, ZIELONA GRANICA, ŚMIERĆ KLINICZNA
- AKTORZY, KARUZELA, ZŁAZ NOCNY, IWONA, ZIELONA GRANICA
- SYLWESTER, AKTORZY, KARUZELA, ZŁAZ NOCNY, IWONA
- WYCIECZKOWICZE, KARUZELA, IWONA, SYLWESTER, ŚMIERĆ KLINICZNA
Mój pamiętnik
historie z mojego pamietnika
Gratulujemy wyboru:
ZIELONA GRANICA
piąta notatka
Czasy to były nieciekawe, bo jeszcze zamierzchłego socjalizmu, ale staraliśmy się tę ponurą rzeczywistość rozświetlić ciągle nowymi wydarzeniami. To, co chę powiedzieć może się wydać komuś skrajnie nieodpowiedzialne i co najmniej głupio ryzykanckie, ale dla nas to były swego rodzaju zawody i ogromna dawka adrenaliny. W górach wojsko stale patrolowało szlaki i nie wolno się tu było pokazywać bez dowodu osobistego. Ja i 2 moi koledzy przełaziliśmy nielegalnie na czeską stronę. Nigdy w życiu nas nie złapali, choć raz zauważyli, że przeszliśmy. Gdybyśmy się dali złapać, to na pewno nie ominęłaby nas puszka, dobre 5, a może więcej lat. A było blisko. To był prawdziwy pościg, jak za przestępcami w filmie. Gdy sobie to wspominam, to aż mnie ciarki przechodzą - jaki to młody człowiek bywa głupi. Tak zwyczajnie dla sportu bylibyśmy wzięci zapewne za szpiegów.
SYLWESTER
czwarta notatka
Pamiętam ostatniego Sylwestra w Tatrach. Wybraliśmy się naszą paczką na Słowację. Pensjonat kosztował nas nawet mniej niż w Zakopanem, a miasteczko naszych sąsiadów równie piękne, co Zakopane. Bal mieliśmy wykupiony w jednym z miejscowych hoteli, a bawiliśmy się naprawdę świetnie. Tak zabawnej historii, jak przydarzyła się naszemu koledze, to rzadko bywa. Nasz Januszek powiedział swojej żonie, że jedzie z nami na Sylwestra do Zakopanego, a jego żona miała w tym czasie pracować, więc wyjątkowo dostał od ślubnej dyspensę. Na Słowację zabrał swoją kochankę i traf chciał, że właśnie tu spotkał się z nikim innym, jak ze swoją własną żoną. Wpadli oboje, bo ona nie dość, że nie miała dyżuru, to teŻ przyjechała tu z gachem. Jaki ten świat mały i nie tylko człowiek z człowiekiem, ale i mąż z żoną się zawsze spotka.
ZŁAZ NOCNY
trzecia notatka
Jedną w moich najbardziej ulubionych przygód młodości był złaz nocny. Wszyscy nie mogliśmy się wprost doczekać, kiedy ta impreza w końcu nadejdzie. Celem naszej nocnej eskapady był zamek Chojnik. Moja grupa wchodziła na górę od strony Zachełmia - to jedno z piękniejszych wejść na szczyt. Wszystko szło nam jak z płatka, gdy jeden z naszych kolegów załamał nogę. Później okazało się, że był to wysłannik i specjalny zwiadowca naszych przeciwników, który miał nam tylko przeszkadzać. Markował tylko złamanie, to tak naprawdę z jego nogą wszystko było w porządku. Moja zasługa, że zauważyłem że kolega symuluje, powiązałem kilka faktów i nabrałem pewności, że mamy do czynienia z dywersją przeciwnika. Wzięlismy "wroga" do niewoli, na miejscu byliśmy pierwsi, zgarnęliśmy wszystkie trofea. Ja zdobyłem kilka cennych harcerskich sprawności.
WYCIECZKOWICZE
drugia notatka
Nasza podróż do Budapesztu zwróciła się nam podwójnie. Wybraliśmy się na wycieczkę, by trochę pozwiedzać stolicę naszych bratanków i przy okazji coś tam przehandlować. Przez dwa dni łaziliśmy do Budzie i Peszcie i namiętnie zwiedzalismy wszystko, co warto zaobaczyć. Naprawdę piękne miasto - przewodnicy mówią, że nawet dużo ładniejze od Wiednia. Trzeciego dnia zwiedzaliśmy głównie bazary, bo mieliśmy parę rzeczy do sprzedania - głównie kryształy i ciuchy robocze. To był taki czas, że takie rzeczy jeszcze szły. Gdy czwartego dnia wsiadaliśmy do pociągu, to z satysfakcją, że zwiedziliśmy piękne, historyczne miasto, a podróż ta nie tylko nas nic nie kosztowała, ale jeszcze co, nieco zarobiliśmy. Jaka była nasza radość, gdy w przedziale znaleźliśmy portfel wypchany forintami. To jak wygrana na loteryjce. Los zamieniliśmy na następną wycieczkę - tym razem do Rzymu.
IWONA
pierwsza notatka
Pamiętam - jeszcze za dzieciaka byłem zafascynowany pewną kobietą. Miałem 12, a może 13 lat, pomału zaczynały we mnie krążyć soki, stawałem się mężczyzną i z czasu tego pamiętam Iwonę. Młoda, piękna, wysoka, z długimi blond włosami. Zamieszkała w naszej wsi u swojej rodziny, bo w sąsiednim Poznaniu uczęszczała na studia, to tutaj miała kwaterę. Był ciepły, czerwcowy wieczór i zauważyłem, że idzie objęta wpół z jakimś żołnierzem. Pomyślałem, ze wojak przyjechał na przepustkę i odwiedził tu swoją Iwonę. Chowając się po krzakach pozedłem za nimi. Raz po raz miałem wrażenie, że jestem zdekonspirowany, bo Iwona oglądała się za siebie. Kiedy wyszli pod sam las, już daleko za wsią i usiedli na kupce siana, to się zaczęło. Najpierw zaczęłi się całować, ale gdy wojak włożył jej rękę pod spódnicęi stał się natarczywy, to Iwona zaczęła się wyrywać. Z całej tej szamotaniny pojąłem, że to już jest gwałt. Jednym susem znalazłem się przy wojaku i okładałem go na oślep pięściami. Iwona do dziś jest mi wdzięczna.
